wtorek, 11 grudnia 2012

Oto koniec litości.




 I tak kończę pierwszą płytkę. Chyba w zdjęcia tekstu wkradły się jakieś literówki..

Wszystko mi wolno

Kolejna dawka horror rapu. Zapraszam do lektury.



Robimy trasę dla Impeesa!

Pięknie nam śnieg przykrył cały szary, jesienny kraj więc i na spacer trzeba było iść. W planach trasa z mapą dla drużyny więc zabraliśmy się do pracy.


Stoi samotnie po środku pola. Bardzo urokliwy o tej porze roku. Zwiedziliśmy i ruszaliśmy dalej. Ciągle sypało śniegiem.


Ta ambona odegra w końcu bardzo ważną dla mnie rolę, ale o tym w innej etykiecie ; ) Posiedzieliśmy, zjedliśmy drugie śniadanie, Kondi częstował ciepłą herbatą-beztroski czas, cisza-cudowne!


Pod koniec-kładka. Rozpadająca się, ale zawsze zmusza, żeby zrobić jej zdjęcie.

Trasa prawie dopracowana.

Dzięki brat za wypad do lasu ; )



czwartek, 29 listopada 2012

Na jesienne wieczory

W dzisiejszym odcinku-banany w cieście ; )

Zaczniemy od produktów:

-banany
-mąka
-jajka
-mleko
-woda
-cukier waniliowy
-proszek do pieczenia
-bita śmietana
-wiórki czekoladowe
 -mandarynki/ pomarańcze ( polecam również kiwi )
-coś od siebie ; )


Mamy już ciasto. Teraz szykujemy patelnię. Rozgrzewamy i na głęboki i gorący tłuszcz wrzucamy nasze banany w cieście.


Proponuję podawać z bitą śmietaną, mandarynką i Nutellą. Mandarynkę można zastąpić pomarańczem lub kiwi.


Wiórki czekoladowe-najlepiej wychodzą starte na tarce z 5 kostek czekolady. Polecam czekolady typu
" łaciata" np. Milka.


Ciasto w czasie smażenia dość mocno strzela, dlatego warto zachować ostrożność. Co jakiś czas obracamy aż do uzyskania złocistego koloru ciasta.


Tak usmażone, złociste placki z bananem są już gotowe do spożycia. Całość posypujemy przygotowanymi wcześniej wiórkami czekoladowymi.

Polecam jako deser.

środa, 21 listopada 2012

Mezalians

Krótko, treściwie i na temat.

Na pewnego endeka co na mnie szczeka



' Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam ci przytyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet pies cię jebał,
Bo to mezalians byłby dla psa. '


                     Julian Tuwim




I tak jakoś lecą dni, gonią jeden drugi, drugi trzeci itd..zima nadciąga..nie lubię zimy

piątek, 16 listopada 2012

Platforma Widokowa na Bonanzie w Strzebielinie

Ostatnie dzień tygodniowego urlopu-to musiał być las!

Pogoda dopisywała od rana, niebo zachmurzone, ale za to bez deszczu. Początkowo plan był taki-dostać się do lasu, rozpalić ognisko i po prostu trwać w tym klimacie. Skład mieliśmy bardzo doborowy-Lidka, brat no i ja. Lidka kierowca, fajnie, fajnie. Urodziła się akcja spontaniczna-idziemy na Bonanzę. Świetna platforma widokowa, piękny widok na okolicę.


Po długiej i stromej trasie, do celu. Jest! Jeszcze tylko kilka szczebli drabiny i platforma nasza. Łapiemy oddech, widok wynagradza trasę.


Czas rozpalić ognisko.
" Kto ma zapalniczkę ? "-cisza.
" A zapałki ? "-ponownie cisza.
Na szczęście miałem krzesiwo. Poszło sprawnie.



Śniadanko w lesie, ognisko się tli-odpoczywamy.



Wielkie dzięki towarzyszom za przyjemnie spędzony czas ; )

czwartek, 15 listopada 2012

Skwer im. Tajnego Hufca Harcerzy w Gdyni.

Dzisiaj już po raz któryś przechodziłem w Gdyni koło pomnika poświęconego harcerzom. Kiedyś była tu skrzynka OC. Była..

Postanowiłem nie czekać na jej reaktywację i wziąłem się za to samemu. Taki pomnik i nie ma swojej skrzynki..


Oczywiście chciałem kesza ukryć w sposób sprytny i pewnie jest to w tym miejscu możliwe, jednak zrezygnowałem z kombinowania i zostałem przy tradycyjnym sposobie ukrycia.



Od dłuższego czasu wszystkie harcerskie symbole które mijam mają dla mnie co raz większe znaczenie. Tak, przesiąknąłem już tą ogromną mocą Skautowego ruchu po całości.

sobota, 10 listopada 2012

Debiutancki i zwycięski I Marsz na Orientację!

W dniu dzisiejszym w naszym hufcu odbył się I Marsz na Orientację. Wystartowaliśmy całą drużyną na trasie 6 km z 17 punktami. Krótsza miała 4 km i 13 punktów. Długa jak się okazało wciąż nie spełniła nas w pełni, ale razem z Kondim dodaliśmy sobie trochę kilometrów odprowadzając po Marszu Roksanę do domu. Roksana-gdzie Ty mieszkasz dziewczyno!? ;p Kawał drogi, ale miło mi, że mogliśmy coś dla Ciebie zrobić i Cię odprowadzić.

 

Tak wyglądała nasza trasa. Dla utrudnienia przy każdym punkcie były punkty mylne. Spisanie numerów któregoś z mylnych punktów oznaczało stratę punktów w klasyfikacji końcowej. Pomiar musiał więc być dokładny. Nam udało się na 17 punktów 16 znaleźć bezbłędnie i tylko jeden raz spisaliśmy kod z mylnego lampionu. Jeden na siedemnaście! A nie raz na jeden punkt przypadały aż trzy mylne. Świetna robota drużyno! ; )

 
Trzy dzielne Harcerki-Kasia, Roksana i Natalia. Moim największym zaskoczeniem było ich nie marudzenie-na nic! Nie usłyszałem ani razu, że błoto, że skarpa-nic! Cudowne są. Z mapą też szło im nie najgorzej. Tutaj szczególnie gratuluję Natalii, która szybko zrozumiała o co chodzi w poruszaniu się z mapą i kompasie.



Debiutancki rajd drużyny i niespodzianka-pierwsze miejsce ex aequo! I może mielibyśmy pierwsze miejsce, ale na prawdę nie wiem gdzie był lampion, który pomyliliśmy. No nic, wnioski na przyszłość. Cudowny dzień, pogoda dopisała-wszystko si.

środa, 7 listopada 2012

Witam Cie w moim świecie



Najnowszy tekst-mój pierwszy z czterema zwrotkami, który ogarnąłem w dwa dni. Jest to taka moja mała perełka i duma.

Zdałem sobie sprawę z pewnego faktu. Wszystko, co w moich tekstach wydaje się chore, fantastyczne, nieziemskie-to czyste odwzorowanie tego, co widzę w realiach. Po prostu opisuję to po swojemu, więc jeśli ktoś mnie zna, wie czym się martwię, co mam w głowie to będzie mu łatwiej dopasować całą symbolikę do świata rzeczywistego.

Zapraszam do lektury. Kiedyś to nagram.




 

Mam do tego tekstu na prawdę świetny beat więc to będzie mój cel nr jeden przy najbliższym wypadzie do studia.

piątek, 2 listopada 2012

Jestem niesprawiedliwym sędzią

Najnowszy tekst.

 Kwestia Jezusa wiszącego na krzyżu głową w dół to kwestia osobista.



Tak-jeśli chodzi o to czego nie wolno..nie ma takich spraw, rzeczy czy sytuacji!


Ostatniej zwrotki nie jestem w stanie wyjaśnić. Tego trzeba będzie posłuchać po masteringu z efektami w tle.

czwartek, 1 listopada 2012

Obelisk Teodora Bolduana

Każda z drużyn naszego hufca miała zadanie-przed świętami wszystkich świętych i zmarłych doprowadzić do porządku wybrany wcześniej pomnik czy tablicę. Wybraliśmy Obelisk który znajduje się w lesie, tam gdzie sprzątać można spokojnie i przede wszystkim-na łonie natury.

Wyruszyliśmy chwilę po 10 z miotłami, wodą i płynem gotowi sprzątnąć obelisk tak, jak jeszcze nikt nie posprzątał.

Na miejscu zastaliśmy pomnik cały w liściach a obok spoczywało kilka worków ze starymi zniczami i śmieciami. Z tego co wiem, to spoczywały tam za sprawą pewnej pani nauczycielki, która kazała swoim uczniom zostawić je tam po sprzątaniu. Ciekawe, kto je teraz wyniesie..

A to kilka zdjęć z naszego sprzątania.


Na sam koniec postanowiliśmy umyć jeszcze tablicę / drogowskaz. Ponieważ lokalne służby sprzątające chyba z daleka obijają ten znak zrobiliśmy to sami.


Tak właśnie wyglądał efekt naszej pracy. Dumni z siebie i szczęśliwsi, że zrobiliśmy coś dla kultury i przyrody wróciliśmy do swoich spraw.

środa, 31 października 2012

Shon

Podczas obozu harcerskiego odwiedził nas gość, który na co dzień zajmuje się hodowlą właśnie takich ciekawych zwierząt.Kameleony, węże, gekony, pająki i również straszyki. Widziałem straszyka pierwszy raz na rok przed tym obozem i bardzo mnie zaciekawił. Straszyk którego widziałem był straszykiem australijskim  ( budowa przypomina skorpiona ) a ja hoduję nowogwinejskiego.

Przy zakupie straszyka australijskiego nowogwinejskiego dostałem gratis. Australijski zdechł przed zrzutem pierwszej wylinki, Shon natomiast zrzucił ich już 3 i ma obecnie ok 13 centymetrów! To więc daje mi pewność, że mam samicę, mimo to zostaje ona Shonem ( kiedy miała 2 centymetry nie byłem w stanie określić płci ).

Miesiąc po zakupie Shona dostałem jeszcze dwa straszyki australijskie, niestety żaden z nich nie przeżył więc moja hodowla skupia się głownie na Shonie.

Szczerze mówiąc nie miałem pojęcia, że hodowla tego stawonoga będzie mnie tak fascynowała. Wiem już na pewno, że kiedy Shonowi przyjdzie zakończyć żywot moje terrarium zamieszkają kolejne straszyki.

Kilka fotek z dzisiejszego czyszczenia terrarium.

poniedziałek, 29 października 2012

Znowu czwarta nad ranem

Właściwie to już piąta..


No-i co-pewnie będzie za 4 godziny rzeźnia xD

Próbna Wejherowska Drużyna Wędrownicza

Po odejściu z hufca Rumia razem z przyjacielem postanowiliśmy spróbować sił w hufcu Wejherowo. Komenda okazała się bardzo przychylna naszym staraniom i tak właśnie po kilkunastu telefonach stwierdziliśmy, że czas walczyć o swoje-chcemy mieć drużynę, chcemy zrobić z nich CzB i pokazać co to jest survival.

A to właśnie nasze świry-Roksana, Kasia i Natalia ; )


Jesteśmy po V zbiórce która bardzo fajnie nam wyszła. Pierwsze barwy poszły dla Roksany-na prawdę dużo dla nas zrobiła. No i najważniejsze-zbiórka była debiutem mojego brata-gratuluję! Tak trzymaj ziomek ; )

Czemu akurat w etykiecie paranoję? A no dlatego, że to choć na co dzień po za mną, to jednak tak silnie zakorzenione w sercu, że jest to jednak jakąś paranoją. Tak-kocham ZHP i to co umożliwia.

' Wyjdź w świat, zobacz, pomyśl-pomóż, czyli działaj ' 

wtorek, 23 października 2012

Pustki Cisowskie


Pustki cisowskie-szczerze polecam zwiedzić okoliczne lasy-cudowny klimat, szczególnie jesienią! To był kolejny wypad rowerowy z Kondim na skrzynki-stuknęło 380 na konto-jeea!

poniedziałek, 22 października 2012

Drakul-pamiętamy...

Wyprawa keszowa-Pustki Cisowskie, Łężyce.

Kolejna wyprawa keszowa. Tym razem z bratem. Celem było zdobycie 11 skrzynek, ale wedzieliśmy, że jednej z powodu braku gps'a możemy nie zdobyć a na druga zabraknie nam czasu. Tak też było, wróciliśmy więc z ( ja ) 9 i ( Kondi ) 7 skrzynkami do domu. Wynik dobry jak na trasę i czas temu poświęcony.

Kilka zdjęć z wyprawy.

 


Pogoda nam dopisała, zjazdy z górek na rowerze były zdecydowanie przyjemniejsze od wszelkich wspinaczek. Najlepiej wspominam zjazd z TPK głazu i z Łężyc do Rumii, no mistrzostwo świata!

piątek, 19 października 2012

Projekt-terrarium.

Nastała jesień, ciężki czas dla ludzi lubujących się w wypadach do lasu, z wieczorami przy ognisku itd. Postanowiliśmy stworzyć kilka projektów, które na czas ' zimnych dni ' w jakiś sposób nas zajmą. Na początek stworzyliśmy terrarium dla mojego straszyka Shona. Kilka fot z przebiegu tworzenia. 



Praktyczna rada-w przypadku cięcia w pleksie okulary okazują się niezbędne! Pleksa jest materiałem, który na prawdę rozprasza się na wszystkie strony-warto więc zadbać o bezpieczeństwo własne, żeby później nie walczyć z opiłkami w oczach.

Szkielet terrarium-na zdjęciu początkowe plany.


Terrarium nabiera wyrazu-powstają ściany boczne i dach. Najważniejsze to odpowiedni pomiar kątów.


Do stworzenia terrarium wykorzystaliśmy zwykłą sklejkę i pleksę. Sklejka posłużyła nam za ścianę tylną oraz podstawę terrarium. Jeśli chodzi o podłożę to polecam wiórki kokosowe, które zalane odpowiednią ilością wody puchną. Tak uzyskujemy naturalny klimat ( wilgotny i parny ) dla straszyków z Nowej Gwinei.

 Na końcu warto wsadzić do terrarium kilka świeżych liści  owocowych. Osobiście korzystam z liści dzikiej maliny.
Mission Complete-terrarium w domu ; )

czwartek, 18 października 2012

Uroki mojej okolicy

Korzystając z dnia wolnego i pięknej  pogody ( chociaż raz jak mam wolne nie padało ) zrobiliśmy sobie mały spacer po lesie z bardzo radosną i rozszczekaną Nuką.

Cudowne kolory jesiennych liści tworzą las bardzo pozytywnym miejscem. I tak jak jesień zawsze skłania do wielu refleksji, owianych raczej nutką negatywu tak dzisiaj było zupełnie odwrotnie.


Pozwoliłem sobie nawet na chwilę ' wyłączenia myślenia ' oddając się całkowicie chwili. Właśnie w tej chwili zacząłem zauważać w lesie detale-detale, które bardzo urozmaicają cały las.


Jak wiadomo wszystko co dobre szybko się kończy. Czas wracać do domu. Do pełni szczęścia...brakowało tylko kilku keszy! ; )


Wieczorem komenda a po komendzie kończymy z bratem projekt terrarium. Tak, to będzie ambitny wieczór.

niedziela, 14 października 2012

Jesienny wieczór

Na początek.


W drodze z pracy do domu zastanawiałem się jaką formę nadać temu blogowi. Niech chce tu swoich żali na świat czy otaczające mnie różne dziwne sceny. Z drugiej strony jestem osobą wrażliwą na wszystko co w tym świecie nie jest zgodne z normami życia. Mógłbym mieć wiele różnych za i przeciw..

Kiedyś, choć całkiem nie tak dawno, byłem bardzo buntowniczy. Prawdopodobnie to też była kwestia wieku i ogromnego wpływu muzyki, a raczej tekstów z tych utworów. Popierałem anarchistów i ich wizję. Teraz zaczynam dostrzegać coś więcej, ciągle jednak popierając tych, co walczą o swoje prawa i wolność. Ponad wszystko cenię sobie prywatność. Jest to wręcz obsesyjne bo kiedy zapalam wieczorem światło w pokoju nie pozwalam sobie na to, by ktoś zaglądał w moje okno. Natychmiast muszę je zasłonić. Osobiście nie widzę w tym nic złego. To jest takie moje.

Mam zdecydowanie coś swojego na tym świecie, jak każdy człowiek. Mam swoje i tylko swoje myśli. Mogę myśleć o wszystkim i nikt mnie za to nie ukarze. W myślach mogę układać rymy, przeklinać, źle czy dobrze życzyć. Moje myśli zabiorę ze sobą tam, gdzie przyjdzie mi skończyć życie. a zanim skończę będę miał ich taki ogrom, że nie sposób go zliczyć.

W trakcie pisania tej notatki zadzwoniła do mnie Agata. Rozmowa z nią urodziła w mojej głowie pewne wnioski, wnioski z cyklu ' z tym trzeba się przespać '.

Znajomi, przyjaciele-kto to w ogóle jest. Co to za ludzie i jak ich rozróżniamy? Czemu tak ich nazywamy i w końcu gdzie są jakieś wytyczne do ich klasyfikacji?

To chyba temat który wymaga małej przerwy.


Pewnie-można mieć wokół siebie ludzi do których w każdej chwili można napisać, zadzwonić, ale jest to znajomość z dość ograniczonym kontakcie. I to jest właśnie znajomość. Jeśli mówię o przyjaźni, to mówię o ludziach, dla których nie jestem obojętny i z wzajemnością. To już rodzaj miłości. Tak jak kocham swoją rodzinę tak samo kocham przyjaciół. Szanuje i staram się ich nie zaniedbać. Mam świadomość jak wiele dla mnie znaczą. Ciesze się każdym dniem z nimi. Ciesz się samym faktem, że po prostu są. Gdzie więc są Ci, którzy tak wiele obiecywali? Jeśli chcecie tak zwyczajnie zniknąć, to dajcie chociaż mi zrobić dla Was to, co kiedyś chciałem zrobić a czas nas podzielił. Chciałbym być czysty w tej kwestii.

Wolę zabijać prawdą, niż torturować kłamstwem. To motto na całe życie. Popieram nawet najbardziej bolesną szczerość, ale kłamstwa nienawidzę. Może właśnie dlatego, że żyłem wśród takich ludzi i zrobiłem konkretną selekcję teraz czuje się czasem dość samotnie, ale to nic. Nic nie straciłem. Zyskałem za to dużo mocniejsze węzły łączące mnie z tymi prawdziwymi. Całe życie człowiek ma coś za coś. Całe życie..

Pod koniec.







sobota, 13 października 2012

Półtusza wieprzowa

Co tu duszo mówić. To jest świnia. Świnie jak wiadomo w tym kraju się je.


Może i to wygląda dość brutalnie. Mimo to codziennie po kilka razy słyszę " Na miejscu schab panierowany " czy " Polędwiczki wieprzowe w sosie na dowóz". No to wyciągam mięcho, klepię, potem na patelnię a ludzie się tym zajadają.

Zapraszam więc do rzeźni, ciekawe ile z tych osób zjadłoby potem polskiego schabowego.

Paranoja nr 1