Kolejna wyprawa keszowa. Tym razem z bratem. Celem było zdobycie 11 skrzynek, ale wedzieliśmy, że jednej z powodu braku gps'a możemy nie zdobyć a na druga zabraknie nam czasu. Tak też było, wróciliśmy więc z ( ja ) 9 i ( Kondi ) 7 skrzynkami do domu. Wynik dobry jak na trasę i czas temu poświęcony.
Kilka zdjęć z wyprawy.
Pogoda nam dopisała, zjazdy z górek na rowerze były zdecydowanie przyjemniejsze od wszelkich wspinaczek. Najlepiej wspominam zjazd z TPK głazu i z Łężyc do Rumii, no mistrzostwo świata!

Najlepszy downhill na świecie ;D Ale tam naprawdę się fajnie zapierdalało...
OdpowiedzUsuńNo to jest fakt-takiego zjazdu na rowerze to już dawno nie miałem ;p
OdpowiedzUsuń