czwartek, 29 listopada 2012

Na jesienne wieczory

W dzisiejszym odcinku-banany w cieście ; )

Zaczniemy od produktów:

-banany
-mąka
-jajka
-mleko
-woda
-cukier waniliowy
-proszek do pieczenia
-bita śmietana
-wiórki czekoladowe
 -mandarynki/ pomarańcze ( polecam również kiwi )
-coś od siebie ; )


Mamy już ciasto. Teraz szykujemy patelnię. Rozgrzewamy i na głęboki i gorący tłuszcz wrzucamy nasze banany w cieście.


Proponuję podawać z bitą śmietaną, mandarynką i Nutellą. Mandarynkę można zastąpić pomarańczem lub kiwi.


Wiórki czekoladowe-najlepiej wychodzą starte na tarce z 5 kostek czekolady. Polecam czekolady typu
" łaciata" np. Milka.


Ciasto w czasie smażenia dość mocno strzela, dlatego warto zachować ostrożność. Co jakiś czas obracamy aż do uzyskania złocistego koloru ciasta.


Tak usmażone, złociste placki z bananem są już gotowe do spożycia. Całość posypujemy przygotowanymi wcześniej wiórkami czekoladowymi.

Polecam jako deser.

środa, 21 listopada 2012

Mezalians

Krótko, treściwie i na temat.

Na pewnego endeka co na mnie szczeka



' Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam ci przytyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet pies cię jebał,
Bo to mezalians byłby dla psa. '


                     Julian Tuwim




I tak jakoś lecą dni, gonią jeden drugi, drugi trzeci itd..zima nadciąga..nie lubię zimy

piątek, 16 listopada 2012

Platforma Widokowa na Bonanzie w Strzebielinie

Ostatnie dzień tygodniowego urlopu-to musiał być las!

Pogoda dopisywała od rana, niebo zachmurzone, ale za to bez deszczu. Początkowo plan był taki-dostać się do lasu, rozpalić ognisko i po prostu trwać w tym klimacie. Skład mieliśmy bardzo doborowy-Lidka, brat no i ja. Lidka kierowca, fajnie, fajnie. Urodziła się akcja spontaniczna-idziemy na Bonanzę. Świetna platforma widokowa, piękny widok na okolicę.


Po długiej i stromej trasie, do celu. Jest! Jeszcze tylko kilka szczebli drabiny i platforma nasza. Łapiemy oddech, widok wynagradza trasę.


Czas rozpalić ognisko.
" Kto ma zapalniczkę ? "-cisza.
" A zapałki ? "-ponownie cisza.
Na szczęście miałem krzesiwo. Poszło sprawnie.



Śniadanko w lesie, ognisko się tli-odpoczywamy.



Wielkie dzięki towarzyszom za przyjemnie spędzony czas ; )

czwartek, 15 listopada 2012

Skwer im. Tajnego Hufca Harcerzy w Gdyni.

Dzisiaj już po raz któryś przechodziłem w Gdyni koło pomnika poświęconego harcerzom. Kiedyś była tu skrzynka OC. Była..

Postanowiłem nie czekać na jej reaktywację i wziąłem się za to samemu. Taki pomnik i nie ma swojej skrzynki..


Oczywiście chciałem kesza ukryć w sposób sprytny i pewnie jest to w tym miejscu możliwe, jednak zrezygnowałem z kombinowania i zostałem przy tradycyjnym sposobie ukrycia.



Od dłuższego czasu wszystkie harcerskie symbole które mijam mają dla mnie co raz większe znaczenie. Tak, przesiąknąłem już tą ogromną mocą Skautowego ruchu po całości.

sobota, 10 listopada 2012

Debiutancki i zwycięski I Marsz na Orientację!

W dniu dzisiejszym w naszym hufcu odbył się I Marsz na Orientację. Wystartowaliśmy całą drużyną na trasie 6 km z 17 punktami. Krótsza miała 4 km i 13 punktów. Długa jak się okazało wciąż nie spełniła nas w pełni, ale razem z Kondim dodaliśmy sobie trochę kilometrów odprowadzając po Marszu Roksanę do domu. Roksana-gdzie Ty mieszkasz dziewczyno!? ;p Kawał drogi, ale miło mi, że mogliśmy coś dla Ciebie zrobić i Cię odprowadzić.

 

Tak wyglądała nasza trasa. Dla utrudnienia przy każdym punkcie były punkty mylne. Spisanie numerów któregoś z mylnych punktów oznaczało stratę punktów w klasyfikacji końcowej. Pomiar musiał więc być dokładny. Nam udało się na 17 punktów 16 znaleźć bezbłędnie i tylko jeden raz spisaliśmy kod z mylnego lampionu. Jeden na siedemnaście! A nie raz na jeden punkt przypadały aż trzy mylne. Świetna robota drużyno! ; )

 
Trzy dzielne Harcerki-Kasia, Roksana i Natalia. Moim największym zaskoczeniem było ich nie marudzenie-na nic! Nie usłyszałem ani razu, że błoto, że skarpa-nic! Cudowne są. Z mapą też szło im nie najgorzej. Tutaj szczególnie gratuluję Natalii, która szybko zrozumiała o co chodzi w poruszaniu się z mapą i kompasie.



Debiutancki rajd drużyny i niespodzianka-pierwsze miejsce ex aequo! I może mielibyśmy pierwsze miejsce, ale na prawdę nie wiem gdzie był lampion, który pomyliliśmy. No nic, wnioski na przyszłość. Cudowny dzień, pogoda dopisała-wszystko si.

środa, 7 listopada 2012

Witam Cie w moim świecie



Najnowszy tekst-mój pierwszy z czterema zwrotkami, który ogarnąłem w dwa dni. Jest to taka moja mała perełka i duma.

Zdałem sobie sprawę z pewnego faktu. Wszystko, co w moich tekstach wydaje się chore, fantastyczne, nieziemskie-to czyste odwzorowanie tego, co widzę w realiach. Po prostu opisuję to po swojemu, więc jeśli ktoś mnie zna, wie czym się martwię, co mam w głowie to będzie mu łatwiej dopasować całą symbolikę do świata rzeczywistego.

Zapraszam do lektury. Kiedyś to nagram.




 

Mam do tego tekstu na prawdę świetny beat więc to będzie mój cel nr jeden przy najbliższym wypadzie do studia.

piątek, 2 listopada 2012

Jestem niesprawiedliwym sędzią

Najnowszy tekst.

 Kwestia Jezusa wiszącego na krzyżu głową w dół to kwestia osobista.



Tak-jeśli chodzi o to czego nie wolno..nie ma takich spraw, rzeczy czy sytuacji!


Ostatniej zwrotki nie jestem w stanie wyjaśnić. Tego trzeba będzie posłuchać po masteringu z efektami w tle.

czwartek, 1 listopada 2012

Obelisk Teodora Bolduana

Każda z drużyn naszego hufca miała zadanie-przed świętami wszystkich świętych i zmarłych doprowadzić do porządku wybrany wcześniej pomnik czy tablicę. Wybraliśmy Obelisk który znajduje się w lesie, tam gdzie sprzątać można spokojnie i przede wszystkim-na łonie natury.

Wyruszyliśmy chwilę po 10 z miotłami, wodą i płynem gotowi sprzątnąć obelisk tak, jak jeszcze nikt nie posprzątał.

Na miejscu zastaliśmy pomnik cały w liściach a obok spoczywało kilka worków ze starymi zniczami i śmieciami. Z tego co wiem, to spoczywały tam za sprawą pewnej pani nauczycielki, która kazała swoim uczniom zostawić je tam po sprzątaniu. Ciekawe, kto je teraz wyniesie..

A to kilka zdjęć z naszego sprzątania.


Na sam koniec postanowiliśmy umyć jeszcze tablicę / drogowskaz. Ponieważ lokalne służby sprzątające chyba z daleka obijają ten znak zrobiliśmy to sami.


Tak właśnie wyglądał efekt naszej pracy. Dumni z siebie i szczęśliwsi, że zrobiliśmy coś dla kultury i przyrody wróciliśmy do swoich spraw.