Pogoda dopisywała od rana, niebo zachmurzone, ale za to bez deszczu. Początkowo plan był taki-dostać się do lasu, rozpalić ognisko i po prostu trwać w tym klimacie. Skład mieliśmy bardzo doborowy-Lidka, brat no i ja. Lidka kierowca, fajnie, fajnie. Urodziła się akcja spontaniczna-idziemy na Bonanzę. Świetna platforma widokowa, piękny widok na okolicę.
Po długiej i stromej trasie, do celu. Jest! Jeszcze tylko kilka szczebli drabiny i platforma nasza. Łapiemy oddech, widok wynagradza trasę.
Czas rozpalić ognisko.
" Kto ma zapalniczkę ? "-cisza.
" A zapałki ? "-ponownie cisza.
Na szczęście miałem krzesiwo. Poszło sprawnie.
Śniadanko w lesie, ognisko się tli-odpoczywamy.
Wielkie dzięki towarzyszom za przyjemnie spędzony czas ; )


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz