Na początek.
W drodze z pracy do domu zastanawiałem się jaką formę nadać temu blogowi. Niech chce tu swoich żali na świat czy otaczające mnie różne dziwne sceny. Z drugiej strony jestem osobą wrażliwą na wszystko co w tym świecie nie jest zgodne z normami życia. Mógłbym mieć wiele różnych za i przeciw..
Kiedyś, choć całkiem nie tak dawno, byłem bardzo buntowniczy. Prawdopodobnie to też była kwestia wieku i ogromnego wpływu muzyki, a raczej tekstów z tych utworów. Popierałem anarchistów i ich wizję. Teraz zaczynam dostrzegać coś więcej, ciągle jednak popierając tych, co walczą o swoje prawa i wolność. Ponad wszystko cenię sobie prywatność. Jest to wręcz obsesyjne bo kiedy zapalam wieczorem światło w pokoju nie pozwalam sobie na to, by ktoś zaglądał w moje okno. Natychmiast muszę je zasłonić. Osobiście nie widzę w tym nic złego. To jest takie moje.
Mam zdecydowanie coś swojego na tym świecie, jak każdy człowiek. Mam swoje i tylko swoje myśli. Mogę myśleć o wszystkim i nikt mnie za to nie ukarze. W myślach mogę układać rymy, przeklinać, źle czy dobrze życzyć. Moje myśli zabiorę ze sobą tam, gdzie przyjdzie mi skończyć życie. a zanim skończę będę miał ich taki ogrom, że nie sposób go zliczyć.
W trakcie pisania tej notatki zadzwoniła do mnie Agata. Rozmowa z nią urodziła w mojej głowie pewne wnioski, wnioski z cyklu ' z tym trzeba się przespać '.
Znajomi, przyjaciele-kto to w ogóle jest. Co to za ludzie i jak ich rozróżniamy? Czemu tak ich nazywamy i w końcu gdzie są jakieś wytyczne do ich klasyfikacji?
To chyba temat który wymaga małej przerwy.
Pewnie-można mieć wokół siebie ludzi do których w każdej chwili można napisać, zadzwonić, ale jest to znajomość z dość ograniczonym kontakcie. I to jest właśnie znajomość. Jeśli mówię o przyjaźni, to mówię o ludziach, dla których nie jestem obojętny i z wzajemnością. To już rodzaj miłości. Tak jak kocham swoją rodzinę tak samo kocham przyjaciół. Szanuje i staram się ich nie zaniedbać. Mam świadomość jak wiele dla mnie znaczą. Ciesze się każdym dniem z nimi. Ciesz się samym faktem, że po prostu są. Gdzie więc są Ci, którzy tak wiele obiecywali? Jeśli chcecie tak zwyczajnie zniknąć, to dajcie chociaż mi zrobić dla Was to, co kiedyś chciałem zrobić a czas nas podzielił. Chciałbym być czysty w tej kwestii.
Wolę zabijać prawdą, niż torturować kłamstwem. To motto na całe życie. Popieram nawet najbardziej bolesną szczerość, ale kłamstwa nienawidzę. Może właśnie dlatego, że żyłem wśród takich ludzi i zrobiłem konkretną selekcję teraz czuje się czasem dość samotnie, ale to nic. Nic nie straciłem. Zyskałem za to dużo mocniejsze węzły łączące mnie z tymi prawdziwymi. Całe życie człowiek ma coś za coś. Całe życie..
Pod koniec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz